Przez dwa kolejne dni 15 i 16 września uczestnicy projektu „Historia w ruchu- animacja poklatkowa inspirowana historią regionu” spotykali się w Miejskiej Bibliotece z potomkami osób urodzonych na Kresach, świadkami historii, którzy pielęgnują pamięć o swoich bliskich.

Krótko o historii i wielokulturowości Kresów Wschodnich opowiedziała Maria Magoń Prezes lubaczowskiego TMLiKPW. Zwróciła uwagę na to, jak bardzo los Kresów zmienił się podczas II wojny światowej i po jej zakończeniu. W wyniku zmian granic wielu Polaków musiało opuścić swoje rodzinne miejscowości i przenieść się na tereny Polski w nowych granicach. Często zostawiali tam domy, gospodarstwa oraz groby swoich przodków, a na swój dom i nowe miejsce do życia wybrali Lubaczów.
Taką właśnie była rodzina Dobrowolskich, która wyjechała z Niemirowa wiosną 1944r. Najpierw do Lubaczowa, potem do Grzęski, by wreszcie powrócić do Lubaczowa, gdzie zatrzymała się na dłużej i otrzymała zameldowanie od 30 listopada 1944r. przy ul. Rynek. Roman Dobrowolski, ojciec Pani Marii wierzył, że po wojnie wszystko się uspokoi i Polska wróci do swoich granic.
Pan Wiesław Góra opowiedział młodzieży o swojej rodzinie, której historia na Kresach zaczęła się w 1925 r. w związku z otrzymaniem posady nadzorcy telegrafu przez Jego dziadka Mateusza
w Rawie Ruskiej, gdzie z Cieszanowa przeprowadził się wraz z rodziną i zamieszkał w domu przy ulicy Dworcowej 14.
Historia Heleny Kucowej, matki Pani Domiceli Romanowskiej łączy się z Magierowem. Tam uczyła się szycia od żydowskiej szwaczki, sama również prowadziła przydomowy zakład krawiecki, w którym rzemiosła uczyła młode żydowskie dziewczyny. Opowiedziała o żydowskiej dziewczynie- Heni Hirsz- przyjaciółce swojej mamy. Obie kobiety łączyła wyjątkowa wieź, która w przyszłości okazała się być zbawienną, zarówno dla Heni jak i Heleny.
Marian Kocielski i jego żona Rozalia ukrywali Żyda Szulima Szwarca od stycznia 1943 r. do kwietnia 1944 r. w stojącej za domem komórce z podwójną ścianą, którą opuszczał jedynie nocą. Ani dzieci, ani nikt z sąsiadów nie wiedział o pomocy jaką Kocielscy udzielają Szulimowi Szwarcowi. Pan Wacław Szajowski odczytał także fragment listu, który dotarł do Izraela w 1949 r., a w którym Szulim pisał: „Jeśli uda mi się przetrwać, będzie to zasługą bezinteresownego poświęcenia, ponadludzkich wysiłków Kocielskiego i jego rodziny …”. Pan Wacław opowiedział także o Józefie Margrafie, urodzonym 17 grudnia 1892r., bracie swojej mamy – Heleny Szajowskiej. Wuj służył w wojsku, był obrońcą Lubaczowa w 1918 r. w czasie napadu Ukraińców na Koszary. Wyjechał za pracą do Ameryki, jednak wrócił po kilku latach mówiąc, że Polska potrzebuje ludzi do pracy i odbudowy kraju.
Młodzi z zaciekawieniem poznawali dzieje Lubaczowa oraz historie ludzi, których losy naznaczone zostały trudnymi wydarzeniami XX w. Zachęceni, zaczęli sięgać do domowych archiwów, a jeden z uczestników, Kamil, zaprezentował dokumenty swojego pradziadka, który podczas II wojny światowej został wywieziony na przymusowe roboty. Spotkania z przedstawicielami TMLiKPW o. Lubaczów są przykładem na to, jak poznawanie historii regionu może inspirować młodzież do odkrywania dziejów własnych rodzin oraz budowania więzi z lokalnym dziedzictwem.
Projekt „Historia w ruchu – animacja poklatkowa inspirowana historią regionu” realizowany jest w ramach programu „Bardzo Młoda Kultura 2026”, dofinansowany ze środków Ministerstwa Kultury i dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: Bardzo Młoda Kultura 2026-2028 oraz z budżetu Województwa Podkarpackiego.













