English EN Deutsch DE Italiano IT Polski PL Русский RU
Aktualności

Wspomnienia z życia na Kresach. Spotkanie z członkami Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich

0

W dniu 14 maja o godzinie 10:00 w Czytelni dla Dorosłych naszej Biblioteki uczniowie szkół z terenu miasta i gminy Lubaczów uczestniczyli w międzypokoleniowym spotkaniu „Wspomnienia o… trudne powroty” z członkami Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich, którzy podzielili się swoimi wspomnieniami z życia na Kresach. Spotkanie ph. „(DO)WOLNOŚĆ DIALOGU odbyło się w ramach tegorocznego Tygodnia Bibliotek.

Spotkanie zainaugurowała pani Barbara Łuczkowska, przewodnik muzealny lubaczowskiego Muzeum Kresów, która przybliżyła tematykę kresową wygłaszając krótki referat.

Następnie głos zabrała Pani Barbara Thieme, opowiadała o swojej rodzinie posługując się przy tym rodzinnymi pamiątkami, dokumentami, przekazanymi na ręce dyrektor MBP, co wzbogaciło jej wspomnienia. Mówiła o tym, że jej pochodzący z Niemirowa dziadkowie przez przypadek znaleźli się w Lubaczowie, gdzie wywarli duży wpływ na życie miasta. Dziadek z wykształcenia był inżynierem, ale pełnił również rolę architekta, zaprojektował m. in. lubaczowską rogatkę i okazały jak na ówczesne czasy rodzinny dom usytuowany przy ul. Rejtana. Babcia w czasie wojny pomagała ludziom wysiedlanym w transportach kolejowych podrzucając im żywność.

Kolejną prelegentką była Pani Helena Joniec, której rodzina pochodziła z Magierowa. Opowiadała o czasach II wojny światowej, zajęciu miasta w 1939 r. przez Niemców, a następnie 17 września przez Rosjan, aresztowaniach, wywózkach, wysiedleniach, bombardowaniach, konfiskatach mienia. O tym jak Polacy byli traktowani przez okupantów i z jakimi represjami z ich strony się spotykali. Najtragiczniejszy był 1944 rok, w którym rozpoczęły się morderstwa dokonywane przez nacjonalistów ukraińskich i ucieczki do Polski. Rodzina musiała zostawić cały swój majątek i wyjechać. Azyl znalazła w Lubaczowie.

Pani Stefania Krupa urodziła się w okolicach Potylicza, w ukraińskiej miejscowości Dziewięcierz, w jedynej polskiej rodzinie we wsi. Wspominała łapanki, aresztowania, rozstrzelania. Mówiła o bardzo trudnej sytuacji rodzin żydowskich, o tym, że jej rodzice urządzili schron, w którym przez 3 lata ukrywali jednego Żyda, Salomona, w tajemnicy przed wszystkimi, nawet własnymi dziećmi. Salomon został uratowany, zaciągnął się do wojska i wyjechał do Palestyny. Również dla niej najtragiczniejszy okres to walki URA. Banderowcy chcieli wymordować całą rodzinę, a wiedząc o tym każdą noc spędzali poza domem, np. w polu, w zagonie ziemniaków czy w stodole. Do dziś przeżywa śmierć jednej z ukraińskich koleżanek, która została zamordowana tylko dlatego, że związała się z Polakiem, śmierci nie uniknęła również jej matka.

Pani Jadwiga Tabaczek swe wystąpienie rozpoczęła od przeczytania fragmentu opisującego rodzinną miejscowość Zamek, położoną na terenie współczesnej Ukrainy. Jej spokojne życie we wsi, w otoczeniu kochającej i pracowitej rodziny przerwała wojna. Zamieszkali z nimi niemieccy okupanci, następnie w ich domu zorganizowano punkt medyczny. Po wywiezieniu ojca na Sybir ciężarna matka została sama z czwórką dzieci. Ojciec trafił do łagru, gdzie ciężko pracował. Udało mu się dostać do armii Andersa, a następnie do Anglii i USA. Z rodziną spotkał się dopiero po 17 latach, ale na stałe w Polsce już nie zamieszkał. Wojenne losy matki również były bardzo ciężkie. Urodzony w tym czasie syn nie przeżył. Rodzinę chciano wywieść do Niemiec. Powstały bandy UPA, nadszedł czas strachu, ucieczek, mordów, życia w schronach, nocowania poza domem. W końcu, tak jak wiele polskich rodzin dostali ultimatum i musieli uciekać za San. Przyjął ich jeden z polskich gospodarzy, u którego zamieszkali i pracowali. Ponieważ matka nie chciała przyjąć obywatelska rosyjskiego znowu musieli wyjechać, dotarli do Lubaczowa.

O wojennej tułaczce wspomniał także Pan Józef Mikłasz, mówił o tym, że jego rodzina również musiała uciekaĆ z rodzinnego domu, tułać się po wielu miejscowościach, by w końcu trafić do Lubaczowa. Na Ukrainie został cały majątek.

Jako ostatnia o kresowych losach swej rodziny opowiadała Pani Domicela Romanowska. Przytaczała relacje najbliższych (sama urodziła się już po wojnie, w Lubaczowie) dotyczące ucieczki z pięknego gniazda rodzinnego, zadbanego majątku usytuowanego w otoczeniu zieleni, pośród żyznych pól. Obecnie zbiera informacje, przypomina sobie wspomnienia bliskich, odwiedza rodzinną miejscowość rodziców i próbuje odnaleźć pozostałych tam krewnych. Jedyną pamiątką po tamtym domu jest obraz Matki Boskiej Karmiącej, który przyniosła na spotkanie.

Spotkanie zorganizowano wspólnie z Towarzystwem Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich. Część artystyczną, wiązankę piosenek kresowych przygotował dyrektor MDK, Andrzej Kindrat oraz prowadzona przez niego sekcja wokalna.

Pozostaw komentarz

Twój email nie zostanie nigdzie opublikowany. *